niedziela, 25 lutego 2018

Prolog


Shiro zasnął. Harry wsłuchiwał się w jego równomierny oddech. Nie mógł uwierzyć, że on tutaj jest, prawdziwy. Dzisiejszy dzień obfitował w niezwykłe wydarzenia. Najpierw, profesor Lupin przyszedł go zabrać z domu wujostwa. Grimmauld Place 12, kwatery głównej Zakonu Feniksa. Więc jednak Dumbledore działał. Harry był zły sam na siebie, dlaczego zwątpił w dyrektora. Oskarżał go, że dopuścił, chociaż nie celowo do odrodzenia się Voldemorta. Nie zaprzestał prowadzeniu Turnieju Trójmagicznego, chociaż działy się niepokojące rzeczy. Syriusz. Spędzi ostatni miesiąc wakacji z towarzystwie ukochanego ojca chrzestnego. Hogwart był jego domem, jednak mając obok Syriusza, aż tak mocno do niego nie tęsknił, gdyby jeszcze Ron i Hermiona mogli przyjechać.

Prorok nie próżnował. Oddzielony od czarodziejskiego świata nie przypuszczał, że może zostać tak zmieszanym z błotem. Niemalże w każdym wydaniu nie omieszkali zamieścić fałszywych informacji, które miały go ośmieszyć. Po Dumbledorze również nie pozostawili suchej nitki.

I przede wszystkim Shiro. Był urojeniem wytworzonym, gdy samotność brała górę. Zwykły wymyślony przyjaciel z dzieciństwa. Zawsze, gdy mocniej się zamyślił, pojawiał się w najróżniejszych miejscach na świecie, zawsze przyjemnych, z Shiro obok. Nazywał go Aniołkiem. Mimo, że oboje poruszali ustami, z ich gardeł nie wydobywał się żaden dźwięk. Spędzali razem czas, bawili się.

Przestał spotykać się z Shiro, gdy poszedł do Hogwartu. Początkowo, próbował znaleźć w szkolnej bibliotece jakiekolwiek informacji o podobnych sytuacjach, na próżno. Skoro magia istniała, może i on? Dziś ujrzał go, chociaż nieco starszego i szczuplejszego. Nadal pozostał piękny z swoimi niemalże białymi włosami i stalowymi oczyma.

Pokój, do którego skierował go Lupin okazał się mroczny i ponury jak reszta domu. Ciemnozielona, poobdzierana tapeta, dwa łóżka z rzeźbionymi motywami węża. Przy oknie, znaczenie zasłoniętym przez ciężkie, zdobione srebrną nicią zasłony stało biurko, a na nim siedział chłopiec. Odwrócił się leniwie i zamarł.
- I znowu mam zwidy – westchnął Harry i przykucnął chowając twarz w dłoniach.
- Po raz pierwszy cię słyszę.
Aniołek podszedł do niego i usiadł obok. Harry podniósł głowę i zaśmiał się cicho.
- Wzajemnie.
Wpatrywali się w siebie, jakby czekając na jakiekolwiek pozwolenie, reakcję, wyjaśnienie. Harry niepewnie dotknął śniadego policzka. Ciepły i prawdziwy. Aniołek ujął jego dłoń i przycisnął mocniej do siebie.
- Ty istniejesz. Zawsze myślałem, że sobie ciebie wyobraziłem. Przychodziłeś coraz rzadziej, gdy poszedłem do Hogwartu, aż całkiem zniknąłeś - wyszeptał Harry.
- Też byłem niemalże pewien, że sobie ciebie wyobrażałem. Nie mówiłeś nic, a zjawiałeś się zawsze, gdy było źle i trafialiśmy do najróżniejszych miłych miejsc.
- Wiesz o co tutaj chodzi?
- Nic, a nic. Na imię masz Harry? Tak mi powiedzieli. Przyjedzie chłopiec, o którym piszą gazety, Harry…
-Tak.
Aniołek puścił dłoń Harrego i mocno go przytulił.
Harry zadrżał zdziwiony nagłą bezpośredniością.
- Ja jestem Shiro.
Harry odsunął się po chwili, wstał i usiadł na niezaścielonym łóżku.
- Co ty tutaj robisz? – zapytał.
Shiro pozostał na podłodze siedząc po turecku.
- Mieszkam.

Syriusz i Lupin ostrzegali go, że Shiro jest dziwny. Przez cały dzień nie chcieli udzielić mu większej ilości informacji.
- Nie chcemy wchodzić z butami w jego prywatność.

Jednak wyjawili prawdę. Shiro przybył tu kilka dni po rozpoczęciu wakacji. Członkowie Zakonu rozpracowywali osoby, które były dawniej oskarżone o bycie sprzymierzeńcem Voldemorta, lecz z różnych powodów nie zostały skazane. Tak trafili do podniszczonej, mugolskiej rezydencji. Dziwne miejsce w środku wielohektarowych lasów. Lupin, Moody, Tonks i Shacklebolt weszli do środka, gdy myśleli, że budynek jest pusty. Zdziwili się, znajdując się zamkniętego w pokoju chłopca.

Był bity, głodzony i gwałcony. Od zawsze. Jedynie tyle powiedział o swoim pobycie. Syriusz uznał, że klimatyzuje się zadziwiająco dobrze i szybko. Ma dobrą duszę. Uczyli go pisania, czytania, magii, aby mógł od nowego roku pójść do Hogwartu. Jeśli nie zwolni tępa, wyślą go na piąty rok, jeśli nie poradzi sobie, na czwarty. Według magomedyków chłopiec miał około 15 lat, sam zainteresowany nie wiedział, kiedy ma urodziny.

Początkowo Harry chciał wyznać, że znał Shiro wcześniej. Kimkolwiek był, łączyła ich bliżej nieokreślona więź. Zrezygnował. To była ich więź, nikt nie musiał o niej wiedzieć. Na razie do dyspozycji mają bibliotekę rodową Blacków. Mnóstwo w niej czarno magicznych ksiąg, ale obiecawszy uważać, Syriusz nie miał obiekcji, aby z niej nie korzystał.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię rozmawiać
vperovpero@gmail.com